Pierwsze moje wspomnienia z grami sięgają końca lat 80. Mając trzy lata, patrzyłem, jak wujek wraz z kuzynem podłącza jakieś czarne pudełko do wysłużonego telewizora. Na ekranie pojawiły się dwie białe kreski i kropka – to był Pong. Ten dzień zdefiniował mnie i rozpalił miłość do gier, która trwa do dziś.

Jestem szczęściarzem – dzięki opóźnieniu Polski względem Zachodu mogłem przeżyć całą historię generacyjną: od prymitywnego Ponga, przez Atari 2600, 8-bit, 32-bit, aż po Pegasusa – konsolę-podróbkę NES-a, która trafiała do polskich pudełek. W tym czasie panowała „wolna amerykanka”: brak praw autorskich, ograniczone zasoby, a mimo to powstawały prawdziwe perły.
Gry fascynowały mnie od najmłodszych lat. W jednej chwili byłem kierowcą rajdowym, w kolejnej pilotem myśliwca. Jednak to, co przyciągało mnie najbardziej, to rywalizacja z systemem. Przechodzenie Mario w idealnej serii, bez skuszenia, stawanie się coraz lepszym – to był mój główny motor napędowy. Później gry zaczęły stawać się prostsze, casualowe, aż pojawiły się produkcje FromSoftware – i znów ogień fascynacji, frustracji i dążenia do mistrzostwa zapłonął na nowo.
Kocham gry. Nienawidzę branży.
To dlatego postanowiłem stworzyć coś, czego nie ma na rynku – coś, co trudno znaleźć nawet na zachodnich portalach. Mam dość bezwartościowych newsów, tytułów „top 10 gier, których nie znasz” i reakcji goniących wyłącznie za klikami.
Wychowałem się na pismach takich jak CD-Action, Gambler, Top Secret czy Click. Nasiąknąłem ich miłością do gier. Dziś recenzenci przestali robić swoją robotę. Przestali być rzetelni. Recenzje mają swoje prawa i schematy, ale subiektywne odczucia i emocje gracza nie dają się zmierzyć liczbami. Styl graficzny, mechanika zabawy, satysfakcja z rozgrywki – to są rzeczy, które naprawdę definiują grę, a dziś w recenzjach często ich brakuje.

Stan techniczny gry, patche, data premiery – to mnie nie interesuje. Liczy się, jak gra działa TU i TERAZ. Czy wywala do pulpitu? Czy pojawiają się artefakty? Czy mechanika jest responsywna, hitboxy działają poprawnie? Fabuła? Powinna mieć twisty, historię opowiedzianą niebanalnie, misje urozmaicone i różne możliwości rozwiązania. Tego brakuje w recenzjach.
Dziennikarstwo branżowe w Polsce nie istnieje – i to mnie boli. Felietony mają zadowolić sponsorów i wydawców. A ja chcę tworzyć treści wartościowe, ambitne, analizować gry na wszystkie możliwe sposoby, z pasją, z miłością i z szacunkiem do gracza.
To jest moja misja. To jest mój portal. I tak rodzi się coś, czego polska branża gier jeszcze nie widziała.
